W myśl powyższej starej, koszykarskiej maksymy nasi zwodnicy na najwyższych obrotach przygotowują się do zbliżającego się sezonu Energa Basket Ligi. Treningi przedsezonowe są niesamowicie istotne z punktu widzenia przyszłych wyników sportowych, dyspozycji poszczególnych graczy jak również ich odporności na kontuzję. To także znakomity czas dla sztabu szkoleniowego, aby wprowadzić nowe schematy i założenia taktyczne jak również urozmaicić playbook. Nasi zawodnicy świadomi wszystkich powyższych prawideł z najwyższym zaangażowaniem przygotowują się do nowego sezonu, o czym już nie raz informowaliśmy w naszych mediach społecznościowych. Tym razem postanowiliśmy oddać głos naszemu trenerowi Jackowi Winnickiemu, który udzielił nam kilku interesujących wypowiedzi.

Biuro prasowe MKS: Jak Pan ocenia rozpoczęte przygotowania? Jaką dyspozycję prezentują zawodnicy, którzy już w tej chwili są dostępni?

Jacek Winnicki: W tej chwili o dyspozycji zawodników nie ma co za dużo mówić. My rozpoczęliśmy zgodnie z planem, jest kilku zawodników, tak naprawdę pięciu seniorów wliczając w to już Wiktora Rajewicza, Marcina Piechowicza, Patryka Wilka, Michała Sitnika i  Jarosława Mokrosa. Do tego pracujemy z zawodnikami młodymi, także o dyspozycji nie ma co mówić. My zrealizowaliśmy swój plan, odbyły się wszystkie zaplanowane treningi i nikomu nic się nie stało. Wykonaliśmy pierwszy malutki krok w okresie przygotowawczym.

Jak Pan ocenia powrót do przepisu o obowiązkowym pobycie na parkiecie przynajmniej jednego Polaka?

To jest bardzo długa dyskusja tocząca się od wielu lat, wydaje mi się, że na to trzeba patrzeć pod kątem tego, czy ten przepis w danym sezonie wpłynie na poprawę gry reprezentacji, czy pozwoli większej ilości polskich zawodników przebywać na parkiecie, czy to będzie miało przełożenie na reprezentację, zarówno seniorów jak i reprezentacje młodzieżowe, czy niestety, ale będzie to przepis, który tak naprawdę będzie miał wpływ w głównej mierze na finanse, ponieważ w tym momencie zawodnicy polscy mają zupełnie inną wartość rynkową. Mając to wszystko na uwadze, nie chce podejmować jednoznacznej wypowiedzi. Najważniejsze, że ten przepis jest i trzeba się do tego przepisu dostosować. My jesteśmy na ten przepis przygotowani.

Jakiego stylu gry nowego MKS mogą spodziewać się kibice?

Dużo będzie zależało od graczy z zagranicy, ze Stanów Zjednoczonych. Postanowiliśmy w tym sezonie zakontraktować trzech zawodników grających na piłce, na obwodzie, dwóch graczy na pozycji jeden-dwa, którzy mogą grać wymiennie i jeden zawodnik z pozycji dwa-trzy, który również gra z piłką. Na pewno będziemy chcieli grać szybką koszykówkę i będziemy chcieli, żeby dużo było kreowania  przez obcokrajowców gry, żeby wykorzystać możliwości graczy wysokich, których miejmy nadzieję, uda się nam podpisać w najbliższym czasie oraz polskich zawodników. Polskimi zawodnikami głównie obsadzamy pozycje trzy i cztery, mamy doświadczonych graczy oraz zawodników młodych. Mamy Michała Sitnika, który przyszedł do nas pod koniec zeszłego sezonu, mamy Patryka Wilka, który przyszedł z Opola, z I ligi, no i oczywiście mamy Wiktora Rajewicza, który będzie uzupełnieniem gry na obwodzie. Chcemy grać szybko, urozmaiconą koszykówkę, zbilansowaną, żeby grać zarówno na obwodzie jak i tyłem do kosza, żeby w urozmaicony sposób szukać punktów. Z drugiej strony chcemy grać agresywnie w obronie, momentami wychodzić na całym boisku. Zbudowaliśmy taki zespół, na tą chwilę, w którym zawodnicy są dobrze przygotowani fizycznie, także mam nadzieję, że pozwoli nam to na fizyczną grę zarówno w ataku jak i obronie.

Jakie stawia Pan cele przed zespołem na najbliższy sezon?

Ja zawsze sobie stawiam cele wysokie, ambitne. Na pewno chcemy jak najlepiej wypaść w każdym kolejnym spotkaniu, będziemy się do tego przygotowywać. Chcemy, żeby nasza gra, w przeciwieństwie do zeszłego sezonu, może nie tyle gra co pozycja w lidze, od początku była lepsza. Na pewno celem jest awans do play-off, ale w tym sezonie tych zespołów, które będą chciały zagrać w play-off, będzie bardzo dużo.

Czy przypadające w tym roku 30 – lecie klubu w jakiś szczególny sposób działa mobilizująco na zawodników i trenera?

W pierwszej kolejności gratulacje dla działaczy, dla prezesa Łukasza Żaka i MKS-u Dąbrowa Górnicza. Wiadomo, że na mnie to działa mobilizująco, ponieważ to jest mój czwarty sezon, z małą przerwą, kiedy jestem w Dąbrowie Górniczej, także jestem mocno zżyty z tym klubem i to jest też dla mnie przeżycie. Natomiast nie oczekiwałbym od zawodników, że w jakiś szczególny sposób to na nich wpłynie, może za wyjątkiem tych, którzy są wychowani w Dąbrowie Górniczej jak Marcin Piechowicz, którzy wcześniej tu grali. Miejmy również nadzieję, że młodzi adepci, docenią to, w jakiej są organizacji, że to nie urodziło się wczoraj, przedwczoraj tylko to urodziło się trzydzieści lat temu i na to pracowało szereg ludzi zarówno w klubie jak i szereg trenerów, dla których to będzie nagroda za to, że po trzydziestu latach MKS Dąbrowa Górnicza jest wciąż w najwyższej klasie rozgrywkowej i walczy z najlepszymi zespołami w Polsce.