Zespół Kinga Wilki Morskie Szczecin w walce o udział w play-off zawitał do Dąbrowy Górniczej.

W zespole gości dość niespodziewanie zabrakło jednego z liderów Stacy Davisa. Na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania koszykarski internet obiegła informacja o odsunięciu zawodnika ze względów „mentalno-wychowawczych”.

Koszykarze Kinga rozpoczęli mecz od bardzo energicznej a momentami wręcz agresywnej postawy zarówno w obronie jak i ataku. W pierwszej fazie spotkania pod koszem skuteczny był Cyril Langevine, który dysponując znakomitymi warunkami fizycznymi zdobył 6 pkt. Zawodnicy MKS korzystając z fauli rywali ośmiokrotnie stawali na linii rzutów osobistych trafiając sześć z nich. W pierwszej kwarcie obie ekipy pokazały również, iż potrafią rzucać zza linii 6,75 m. Po dwie udane próby odnotowali Richardson i Matczak dla Kinga oraz Fenner dla MKS. Ostatecznie pierwsza część gry zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 24:20.

II kwartę z impetem rozpoczęli goście ze Szczecina, którzy dzięki dwóm celnym rzutom 3 pkt. Pawła Kikowskiego, już po 40 sek. objęli dwupunktowe prowadzenie. Pierwsze punkty dla MKS po upływie ponad 3 min. zdobył Josip Sobin, jednakże to goście zdecydowanie przejęli inicjatywę, a w ofensywie błyszczał Malachi Richardson oraz zabójczo skuteczny wspomniany Kikowski, który trafił w II kwarcie aż 4 rzuty zza lini 6,75 m. MKS pozostawał w grze przede wszystkim dzięki świetnie dysponowanemu D. J. Fennerowi, który do przerwy zdobył 21 pkt.! przy skuteczności rzutów z gry na poziomie 87 %. Tablica wyników po pierwszej połowie spotkania ostatecznie wskazywała na prowadzenie koszykarzy Kinga 50:42.

W III kwarcie licznik punków gospodarzy na długo pozostawał „zamrożony”, a niemoc w ofensywie przełamał dopiero po 3 minutach Caio Pacheco trafiając za 3 pkt. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego skwapliwie korzystali z niedyspozycji rywali i przez dłuższy czas utrzymywali bezpieczną przewagę. Szczecinianie co prawda w dalszym ciągu nie wystrzegali się fauli umożliwiając graczom MKS wykonywanie kolejnych rzutów wolnych, jednakże kontrolowali przebieg spotkania. W końcówce tej części gry trener Winnicki zdecydował się na znaczące obniżenie składu, co w zamyśle miało przyspieszyć grę i wygenerować więcej sytuacji do rzutów z dystansu. Taktyka ta przyniosła umiarkowane efekty i po trzeciej odsłonie nadal na prowadzeniu pozostali gracze Kinga 72:65.

W IV kwarcie zawodnicy Kinga w dalszym ciągu korzystali ze swoich atutów i zdobywali kolejne punkty z szybkiego ataku (w całym meczu zdobyli ich 16). Na pięć minut przed końcem spotkania goście wyszli na prowadzenie 11 pkt. Mocnym punktem zespołu ze Szczecina okazała się również ławka rezerwowych, która łącznie zgromadziła w dzisiejszym meczu aż 46 pkt.). Dąbrowianie starali się nawiązać walkę, lecz rywal okazał się dla nich za silny. Dobrze dysponowany zespół Kinga zrobił kolejny krok w stronę play-offs wygrywając 90:77.

MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin 77:90  (24:20; 18:30; 23:22; 12:18)

MKS Dąbrowa Górnicza: D.J. Fenner – 29 pkt., Josip Sobin –  14 pkt., Mike Lewis II – 12  pkt., Caio Pacheco – 11 pkt., Alan Czujkowski – 7 pkt., Adam Brenk – 2 pkt., Michał Sitnik – 2 pkt.,  Marcin Piechowicz – 0 pkt., Filip Małgorzaciak – 0 pkt., Jakub Motylewski – 0 pkt., Wiktor Rajewicz – 0 pkt.

King Szczecin: Malachi Richardson – 30 pkt., Sherron Dorsey-Walker – 0 pkt., Jay Threatt – 5 pkt., Thomas Davis – 4 pkt., Filip Matczak – 10 pkt., Cyril Langevine – 15 pkt., Paweł Kikowski – 12 pkt., Kacper Borowski – 14 pkt., Michał Kroczak – 0 pkt., Mateusz Bartosz – 0 pkt.